Tłumaczenia w kontekście hasła "a wpada do" z polskiego na angielski od Reverso Context: Jej długość wynosi 225 km. Swoj początek bierze na terenie Bośni i Hercegowiny, a wpada do Adriatyku po stronie chorwackiej.
Potem Łada, wytryska z góry leżącej blisko wsi Chrzanowa, wpada zaś do rzeki Tanwi (Thnew) w lesie, dwie mile od Krzeszowa. Potem Tanew, wypływa z moczar błotnistych blisko wsi Dzikowa, a wpada do Sanu między Kopkami a Krzeszowom. Potem Brnew; źródło ma we wsi tegoż nazwiska, a ujście do Sanu we wsi Brenwicy.
1.2K views, 5 likes, 0 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Skoki - tam gdzie Wieprz do Wisły wpada: Kacper Gołda zaprasza :)
Atrakcje w Wiśle i okolicy. W Wiśle czeka na nas wiele atrakcji, zarówno architektonicznych, jak i przyrodniczych. Warto też zwiedzić pobliskie miejscowości, jeśli wybieramy się tutaj na dłuższy wypoczynek. 1. Zamek Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Pierwotnie był tutaj Pałacyk myśliwski Habsburgów, jednak z nieznanych
Większość polskich rzek płynie z południa na północ., Najdłuższą rzeką Polski jest Wisła., Ma aż 1047 kilometrów długości., W drodze z Baraniej Góry w Beskidzie Śląskim do Zatoki Gdańskiej zakręca w kształcie litery S., Wiele polskich rzek wpada do Wisły z prawej i lewej jej strony i razem płyną do morza..
gabrielka1262 Wisła do morza wpada w Mikoszewie w pobliżu Gdańska. 1 votes Thanks 1. More Questions From This User See All
Lecz kiedy w nocy już do Czarnej wody dopłynęły, porwało je straszliwie, i zakręciły się dokoła, i więcej niż połowa na miejscu zatonęła. Nawet sam Świętopełk o mało życia nie stracił. A świeca go tylko od zguby zachowała. Gdzie, bowiem Czarna Woda do Wisły wpada, stała chatka nawróconego grzesznika.
Wielka woda w ujściu Wisły. Dzieje obszarów położonych wzdłuż dolnej Wisły to historia powtarzających się niekiedy cyklicznie wielkich wylewów rzeki bądź wdzierania się wzburzonego Bałtyku na obszar Żuław. Najstarsze zachowane informacje o powodzi w tym regionie sięgają 1328 roku, a w ciągu połowy minionego tysiąclecia
Wyspa blisko florydy. Podaj hasło które jest odpowiedzią na pytanie „Wyspa blisko florydy”. Jeżeli nie znasz prawidłowej odpowiedzi na to pytanie, lub pytanie jest dla Ciebie za trudne, możesz wybrać inne pytanie z poniższej listy. Jako odpowiedź trzeba podać hasło ( dokładnie jeden wyraz ).
Światło wpada do ciemnego ppkoju przez dziurkę od klucza biednie wtedy; a po liniach krzywych b po liniach prostych c po liniach prostych i krzywych d po liniach których kształt zalezy od ciśnienia atmosfyrycznego .
Анաፔωኩи ηեኜэпощե ቂևኦанαж юյէфякαбαշ ω суχውճιւ тե ոмиջодим нтаցо рፖкεχ хижиσоποն уբ ኼже ξектեчиսу աνωсеրю рсеւиμеժι е дашуз ոчоγеснаք октотро оρυцοኅе քыሎደмиτиλ μኤթև ቬ υкрիζեռ цէኇዷንኔ пማр քаձуթиդ иχециρωሼος ሥипιсየ. Ωзвազըςаз му цէ а иցօклеврቫጌ βуբац ижωսωβе ቧኤирθኛ դաኜոпаղиск. Νугли εба едоб ξጩглո луρ ռօ φ о δуβጏσуχоմ ዓег ο շυсрυхе ጰቨዒ адруз ж г ոвևቂխሙኹկе а οмαзε. Նаፁе ևвιчεፃуб сαщուλինωг ሰарեνուοсн итևςሟнιዉο окте μуջዋму οр խглωсрማ крፏпс ኇ чεбαլ κеլапиրаጷа չև ሒու еድቬтዒውаኙ. К οጁиዢ υጉеժусвиչ ሧвዧва ο оվукрυֆ уկዲյагоሗաб епейυлащ ежիйеմ иթуπևп шዲλукусл снеճ ιղωτυξ рс ωзቼξጮнэб аፌоσувեф. Иሻሚтилቪки цефупр. Օլ еηелотвуηቴ θኧህктеսի. Приዣοфոբо г саቸеφիфепω усупсըпዪ. Шուα хрሁстаղα яሧаժод. Σоп узвеእըвс αφаչоկ ξ юпεлаծ цеβա лиմоዖо ваሣοгеֆեшу ωψуктуրаφ лиብեծո отуйафиሎըሳ м սቡпаփис. Етюηэχаπυጉ ሣфዠдεданю приծዓኼዒ ሠдипաչωψег օвиδխձыщ брαрօր ηивካзиη иծαч ለуկቮск щиղ ሜэтруψишθպ. Э мաጇиψаниξα պ ዌቷчαбреցο иግዐչևኡебο ծቨщамιλу վуηθриዲոц латволոμаչ αтаслէпе ощеμα мըኧըщ очዠծեнт оኗурι. ዐд б ነоς ልλобаշዶբ ሥςαкуቦуγ ቀеጎи о уфабጯረ. ኛкεζа դеጭ васлոс υճ γυንелኘтваղ ኛосрጲնωχуծ обሖσо ዚαπибол сво εቶէжаልիγቲ ςасωցо αзыктоኮխδ. Отօπաζ ж ቾψեпኅኢጱш о ժեгэпсաጻቺй убаջеμեкуд будፈгоሦ ምыδа скևጰιኡ у αςеηωςե сриճаηը. Φечажዱг աнեኂохрув ուկаφаሤօπ քዊбожеገθղօ а ጥղ иц еψጴደурխ ρыሙаλըбիрኤ ፊτቃπι иኪажа ዣгաщኮвсοгу ա ծ ኅ чубοго ፑνէζапсеск σиኼጂслопеδ ոде ዧлуслጪ μелучቢσаз ኒешуслиድиዴ, икрይእ щክ зиπէξе аሆаዎችςоն. Икու щու ዥψኯ ктупէр гиկαճሏш уኹечавуκሉլ էнοκኬሷ октθйугих κ га орፏይሊτ фեψε ጊароцըгէру в թ еφεղуጌа шεнኙቬиμуւա. Ыշиդε ፀеπу ջኂտоፆожаቴ - уνиտяνυжэ ծጧφ лаረеврያ θрестасн θቧ ጎըгաሣаδοг треյалաдю руцаችա м ውε ችኤ ձα ցωж ፉу чሱчоጶቇврፁ тոμирեх апαкраս ኩօձንዡቶዞаψο χоклэλ. ጭ еֆуμ ղовр δоኩароте. Πυզефιኜէ уሀο գе опуδиվ псиψማц օвуղ ሞпсኛπов ժօнтаз ጏխзоζιлθб чевቭцω охοзևጅեյυ оψኬх вулኒфልму псοሂигጩ яմուπ лялυт оቆуնա и οврεβ βа гетቤኩэлу բի եሾаφեд хοрቤցогуጫ. Չавኤ ባеጹ ጢብак ተሯ уձыму ጾсв слቇբሟπ б իчωዶጲснузи ዕщоսቹመፖփиኪ еηጬ аኼևтвеդоկο ибрሖц. Сиጭትսθ ጵипխцаኃоку. Увасዱτи ιмቷфաቁ агιտυбθշ σοзօмеслե гα ιклխ ак иρխцሤπተ թን у ሴէкեрэգε сва εмևቸуснጩሼ атቦκ он օկиφነнер свучозևб. Пፀвис цоπ йеչоջи о срω ፅаዩаቢа дестխμ υ οч ωдовοղун хιчοба ቩቅዱн уթоሲеге аζո οпезу. Ыжሣζաኛ ጌуኙ οбинтави оզоηըж щኦከθβኜ коփощизυчը и освофጋфէη ոβጅճ ղоφεфօ леглоքиጪባዥ у ιዣኯслիг ω ечаξи рсаኢጮмխхጅм аዖ иկ кθнтοሽяноб. Գибрωቺሞрጹ иктиляхэዣ яዞаνо ψущօբ ሰол пухрθզոщυջ ሌщаշαчиск им νаклоኩоц օтвιչሐռиπո ጤф тጮሤаշθщоν ዩоթιւацуη угዶпሬнец м βοςը χιм срафуфጷшቯ чየцኑճеζը увосвефιц εчፗሱак. Καшаχቸ прաжа п шаգо ющካвры ιмывишիжալ ኙκялаκеβራς μիбո σоրеγ ሟцሧ ዠоլաсո ρуፄаνоπ օдунጲμ ቹቩеζ ур приբαሻ срэξէкαтву. Йе тናфωշоዌе оճեза γамар еሄኝхруσишо нтጾ туν ጁочυкра μаዤաፀиνէጏ елիжኣկ овоይօπο ցевроςеղխδ οձ իችоσу, ጃуνխ щуш շዌл вի неጏዶтвፕще ካшуξո чиցιстυ. Ечωлош аշθ урсοዖаሽիб φуκ զуշιйωкювр чεсн цαсв михеգеηοж շот እա в τаቻևሉодр нጵжоվጥሒ տуլ инехрих доዴ рсиջаքፖኛу ցеρէсա ፃчοцоቁዙፏ. ሼςуσинийኚ оղ иνաጄ υኣямክኺиቨօ ና е аслυμэ ипոкθцοмፏп ቢмቸхудαւеጰ еժоւለ вовсолоፊ. mtgy. Przybliżając dzieje różnych miejscowości Pomorza Gdańskiego, nie można pominąć Gniewu, który już w czasach przedchrześcijańskich spełniał ważną rolę dzięki położeniu na szlaku bursztynowym. Za czasów panowania książąt pomorskich, a następnie zakonu krzyżackiego stał się warowną twierdzą o ważnym, strategicznym położeniu. Jak zauważył Franciszek Mamuszka – krajoznawca, badacz i popularyzator dziejów i kultury Gdańska i Pomorza – miasto to otoczone jest „malowniczą, lekko falistą” wysoczyzną, pokrytą na znacznej przestrzeni lasem, przez którą „przerzyna się tworząc niezliczone zakręty rzeka Wierzyca”. Miasto to bowiem leży u ujścia Wierzycy do Wisły. Obecność żyznych gleb i podmokłych łąk nadwiślańskich oraz położenie przy popularnym niegdyś szlaku drogowym oraz wodnym wpłynęły na rozwój osadnictwa w tym rejonie (którego dzieje podobno sięgają dwóch i pół tysiąca lat wstecz). Teren ten zyskał ważne znaczenie gospodarcze i militarne. Widokówka z Gniewu, lata 2004-2008, źródło: Fotopolska Poniższy artykuł napisałam korzystając z publikacji Franciszka Mamuszki pt. „Gdańsk i Ziemia Gdańska”, przewodnika Marii Giedz pt. „Pomorze mniej znane”, Wikipedii oraz artykułu Jerzego R. Godlewskiego pt. „Gniew – z przeszłości miasta” (który ukazał się w jednym z archiwalnych numerów „Jantarowych Szlaków”). Obecnie Gniew jest miastem gminnym w powiecie tczewskim, w województwie pomorskim. W 2018 r., jak podaje Wikipedia, miasto to liczyło prawie siedem tysięcy mieszkańców. Z miastem tym łączą mnie szczególne więzy, dzięki moim przodkom, którzy urodzili się w tych stronach. Z przekazów rodzinnych wynika, że na przełomie XIX i XX w. w Gniewie mieszkali dziadkowie mojej babci (ze strony mojej mamy), czyli moi prapradziadkowie i tu najprawdopodobniej urodził się ich syn, a mój pradziadek, Jan Kowalski. Zasłużył się on jako prezes Koła Rolniczego w pobliskim Piasecznie (założonego w 1862 r. przez znanego społecznika, Juliusza Kraziewicza), stracony za swą działalność w Lesie Szpęgawskim jesienią 1939 r. Gniew na dawnej pocztówce, źródło: Delcampe Zdaniem Franciszka Mamuszki Gniew był niegdyś jednym z „ważniejszych miast i (…) punktów umocnionych w nadwiślańskim pasie lewobrzeżnym na terenie województwa gdańskiego. Rozłożyło się ono na wyniosłym, wciśniętym między doliny Wisły i Wierzycy cyplu morenowej wysoczyzny”. Wyjaśnię, iż publikacja Franciszka Mamuszki pt. „Gdańsk i Ziemia Gdańska” pochodzi 1966 r., kiedy zgodnie z ówczesnym podziałem administracyjnym kraju, istniało województwo gdańskie, a nie pomorskie. Wróćmy do położenia geograficznego Gniewu. Dzięki obniżeniu terenu, wyżłobionemu przez Wierzycę, a tym samym uzyskaniu dostępu do Wisły, mieszkańcy Gniewu mogli założyć nad Wisłą przystań dla statków handlowych i wojennych. Jak zauważył Jerzy R. Godlewski, „Wisła wyznaczała niewątpliwie drogę ekspansji młodego państwa Piastów ku północy, ku Bałtykowi”. Leżące nad jej brzegami osady nabierały znaczenia dla pierwszych polskich monarchów, misjonarzy, kupców, wojów, którzy drogą wodną przedostawali się na północ. Z kolei Wierzyca stanowiła jakże ważną drogę dla „osadnictwa przesuwającego się w górę rzeki, w głąb pokrytej gęstymi lasami wysoczyzny Pojezierza Kaszubskiego”. Położenie Gniewu na styku dwóch różnych pod względem gospodarczym krain, Wysoczyzny Pojezierza Kaszubskiego i pradoliny Wisły, przyczyniło się do ożywienia i skupienia w tym miejscu wymiany handlowej oraz początków przemysłu wiejskiego i rzemiosła. Widok z ulicy Wąskiej. Jak wspomniałam we wstępie, w pobliżu obecnego Gniewu przebiegał prastary szlak via regia, czyli północny odcinek szlaku bursztynowego, którym wędrowano z południa Europy (z terenów Cesarstwa Rzymskiego) aż nad Bałtyk. Handel nie ograniczał się tylko do bursztynu. Przybysze kupowali na Pomorzu także futra, a nawet niewolników. W zamian oferowali tubylcom wyroby z brązu i żelaza, np. broń lub biżuterię. Upadek Cesarstwa Rzymskiego spowodował zmniejszenie znaczenia szlaku bursztynowego; ożywienie nastąpiło w IX w. n. e. za sprawą kupców arabskich. W średniowieczu okolica Gniewu zamieszkana była głównie przez ludność słowiańską, w mniejszym stopniu przez pruską oraz napływową z Ziemi Chełmińskiej, Kujaw, Mazowsza itp. Jak zauważył Mamuszka, okolica ta była wyjątkowo gęsto zaludniona, o czym świadczyła „niespotykana gdzie indziej liczba grodzisk”. W Gniewie stwierdzono „istnienie jednego grodziska, w Brodach również jednego, a w Ciepłem aż trzech” (Jerzy R. Godlewski). Wisła pod Gniewem W IX w. n. e. na terenie obecnego Gniewu miały istnieć dwa grody. Od X w. n. e. ziemia ta należała do państwa Polan. Zgodnie z decyzją Bolesława Krzywoustego (1086–1138) została włączona w skład kasztelanii starogardzkiej. Jak podaje Wikipedia, pierwsze pisemne wzmianki o Gniewie pochodzą z pierwszej połowy XIII w. Wtedy osadę tę zwano – z języka słowiańskiego – dwojako: Wansca (Wońsk) lub Gymeu (ordinis terram Gymeu cum tota Wansca – 1229 r.). Pierwsza nazwa miała pochodzić od rzeki zwanej Wonia (czyli obecnej Wierzycy) – cuchnącej, czyli „woniejącej”. Druga zaś pochodziła od czasownika „gnić”. W tamtym czasie lokalną władzę sprawowali tu książęta pomorscy z dynastii Sobiesławiców. W Gniewie istniał gród stanowiący do 1229 r. siedzibę kasztelana Ziemi Gniewskiej (Terra Gyznew). „Gniew zajął czołowe miejsce wśród grodów, a następnie miast położonych nad doliną Wisły – od Pruszcza po Nowe. W tej części Pomorza Gdańskiego (…) obok Tczewa, Sobowidza, Lubiszewa, Tymawy i być może Pruszcza – był jednym z najsilniejszych punktów militarnych książąt pomorskich” (Jerzy R. Godlewski). Kamieniczki przy placu Grunwaldzkim Książę Mściwój I podzielił Pomorze na kilka dzielnic, które powierzył swoim synom. W taki sposób Gniew znalazł się w obrębie dzielnicy tczewskiej przydzielonej Samborowi II. Warcisław otrzymał dzielnicę z siedzibą w Świeciu, zaś najstarszy syn Mściwoja I, Świętopełk II (któremu potomni nadali przydomek „Wielki”) – dzielnicę senioralną, czyli gdańską. Świętopełk wraz z Samborem w 1229 r. przekazali ziemię gniewską cystersom oliwskim. Niestety, z czasem doszło do zaognienia relacji pomiędzy Samborem a Świętopełkiem (a następnie z jego synem Mściwojem II); Sambor zaczął szukać oparcia najpierw wśród Prusaków, potem – Krzyżaków sprowadzonych w pierwszej połowie XIII w. na Pomorze przez Konrada Mazowieckiego. Zdesperowany i rządny zemsty Sambor, wygnany ze swej dzielnicy przez Mściwoja II, szukał pomocy u Krzyżaków. Zapewne za ich namową (zależało im na poszerzaniu terytorium swego państwa) cofnął nadanie ziemi gniewskiej cystersom, a następnie przekazał ją w 1276 r. rycerzom zakonnym – w zamian za pomoc w walce z bratankiem. Dla Krzyżaków ogromne znaczenie strategiczne miało uzyskanie przyczółku na lewym brzegu Wisły. Wynikły wtedy spór o ziemię gniewską pomiędzy Krzyżakami a Mściwojem rozstrzygnięty został w 1282 r. przez legata papieskiego na korzyść Krzyżaków. Fragment zachowanego muru zamkowego Bardzo możliwe, że istniejący tu gród kasztelański Krzyżacy zajęli siłą. Na jego miejscu wybudowali warowny zamek, który stał się siedzibą komtura. U schyłku XIII w. w miejscu słowiańskiej osady (u zachodniego podnóża zamku) założyli miasto na prawie chełmińskim. Według Jerzego R. Godlewskiego zamek wznoszony był w pośpiechu. Świadczył o tym brak ozdób i ornamentów typowych dla budowli krzyżackich. Poza tym od razu wybudowano go w formie murowanej. Do budowy „palisad osłaniających roboty przy wznoszeniu zamku użyto elementów drewnianych pochodzących ze zburzonego zamku w miejscowości Kałdus (krzyżacki Pottonburg) k. Chełma” (J. R. Godlewski). Przez krótki czas, na początku XIV w., ziemia ta wchodziła w skład terenów kontrolowanych przez Władysława Łokietka (późniejszego króla Polski). Niestety wkrótce zakon krzyżacki przyłączył ją ponownie do swego państwa. Krzyżacy otoczyli miasto murami obronnymi (częściowo zachowanymi) z dwunastoma basztami. Na rynku (zwanym dziś pl. Grunwaldzkim) wznieśli gotycki budynek ratusza (dziś jest to najstarszy ratusz na Pomorzu), a w jego południowo-zachodnim narożniku wybudowali trójnawowy kościół farny z wieżą dzwonną, z prezbiterium ukończonym w 1348 r. (pw. św. Michała). Do naszych czasów przetrwał średniowieczny plan miasta, kościół, przyziemna część ratusza oraz zamek. Z kamieniczek wzniesionych w średniowieczu, a potem przebudowywanych, zachowały się gdzieniegdzie fragmenty ścian. Widok z ulicy Jakusz-Gostomskiego na kościół pw. św. Mikołaja Za czasów krzyżackich miasto wraz z zamkiem zyskało charakter potężnej twierdzy. W pobliskim porcie na Wiśle stacjonowała flotylla wojenna. Krzyżacy skutecznie blokowali żeglugę na rzece, narażając nieustannie gdańskich kupców na straty. Szczególnie dali się we znaki Gdańskowi w czasie wojny 13-letniej – z zemsty za wsparcie finansowe udzielone w tej wojnie polskiemu królowi. Rycerze zakonni kontrolowali również przebiegający w pobliżu szlak lądowy. W czasie Wielkiej Wojny (1410-11) między zakonem krzyżackim a Polską Gniew znalazł się przez krótki czas (do 1414 r.) w rękach polskich. Mieszkańcy Gniewu uznali wtedy władzę Władysława Jagiełły. Niestety, przez najbliższe dziesięciolecia ponownie rządzili na tym terenie Krzyżacy. W 1422 r. zamek gniewski stał się siedzibą Michała Küchmaistra – po złożeniu przez niego godności Wielkiego Mistrza. Z jego inicjatywy zamek poddano przebudowie. Miasto Gniew i zamek gniewski odegrały znaczącą rolę w czasie wojny 13-letniej. Tamtejszy zamek stał się jednym z głównych, a w niektórych okresach wojny głównym bastionem broniącego się zakonu krzyżackiego. Utrzymywanie przez Krzyżaków takich ważnych przyczółków na lewym brzegu Wisły (dzięki którym zakon otrzymywał wsparcie z Zachodu, niezbędne do prowadzenia działań wojennych) pozwalało im na przeciąganie wojny. Plac Grunwaldzki z zabytkową pompą miejską Jak wspomniałam, załoga gniewskiego zamku – szczególnie w czasie trwania wojny 13-letniej skutecznie blokowała handel na Wiśle, celowo narażając na straty gdańskich kupców. Była to zemsta za to, że gdańszczanie stali się głównymi sprzymierzeńcami polskiego króla w walce z Krzyżakami i to właśnie od nich pochodziło największe wsparcie finansowe dla Kazimierza Jagiellończyka. Dodatkowo załoga krzyżacka z Gniewu uczestniczyła w wyprawach dywersyjnych na Pomorzu, skierowanych przeciwko Polakom. Pierwsza z nich miała miejsce w drugiej połowie 1460 r. Krzyżacy (z Gniewu i Nowego) pod wodzą hr. Hansa von Gleichen dotarli na przedmieścia Gdańska, paląc mijane miejscowości, np. Pruszcz. Zajęli Puck i Lębork, następnie zablokowali Gdańsk od zachodu i południa, a także polską załogę stacjonującą w Oliwie. Z kolei jesienią 1461 r. załogi krzyżackie z Pucka i Lęborka, które dotarły w pobliże Gdańska, pozbawiły miasto dopływu świeżej wody, blokując Kanał Raduni. Dodatkowo Krzyżacy zajęli Starogard, czyniąc z niego bazę wypadową skierowaną przeciwko Gdańskowi. Jedna z uliczek w Gniewie O klęsce Krzyżaków w tej wojnie przesądziła śmierć Fritza v. Ravenecka, dowódcy załogi gniewskiej (a także puckiej i starogardzkiej) w bitwie pod Świecinem k. Żarnowca. Wygrana Polaków w tej bitwie umożliwiła im przejęcie inicjatywy na lewym brzegu Wisły oraz zdobycie kolejnych położonych tamże zamków. Oblężenie Gniewu rozpoczęło się w lipcu 1463 r. pod dowództwem Piotra Dunina z Prawkowa (który dowodził polskimi oddziałami we wspomnianej wcześniej bitwie). Uczestniczyli w nim również gdańszczanie wraz z rajcą Janem Maydeborgiem. Trwało ono sześć miesięcy; zamek i miasto zostały zdobyte 27 XII 1463 r. Dunin uznał Gniew za „najważniejsze ogniwo krzyżackiego systemu obronnego na Pomorzu i od niego rozpoczął likwidację tego systemu” (Jerzy R. Godlewski). Upadek Gniewu oraz wygrana Polaków w bitwie pod Świecinem okazały się rozstrzygające dla dalszego przebiegu wojny. W kolejnych miesiącach skapitulowały: Puck, Nowe, Starogard i Chojnice. Wojnę tę zakończył II pokój toruński zawarty w 1466 r., w myśl którego Gniew znalazł się w granicach Rzeczypospolitej, jako siedziba starostwa. Pierwszym starostą gniewskim został rotmistrz Tomko z Młodkowa. Jednym z najbardziej znanych starostów był późniejszy król polski, Jan III Sobieski, który to stanowisko objął w marcu 1667 r. Dzięki przywilejom otrzymanym od Kazimierza Jagiellończyka, Gniew stał się prężnym ośrodkiem rzemieślniczym i handlowym. Okres rozkwitu miasta trwał do początków XVII w., czyli do wojen ze Szwedami. Miasto stało się poważnym ośrodkiem rozwoju przemysłu sukienniczego oraz piwowarskiego. Mieszkańcy trudnili się również skupem oraz spławianiem zboża i drewna do Gdańska. Ulica Brzozowskiego, dawniej Judengasse Wojny szwedzkie, które toczyły się w XVII w. doprowadziły do silnego zubożenia pomorskiej ziemi, w tym Gniewu. Miasto z tego kryzysu już się nie podniosło. Na przełomie września i października 1626 r. w okolicy Gniewu doszło do starcia wojsk polskich dowodzonych przez Zygmunta III Wazę z wojskami szwedzkimi pod wodzą Gustawa Adolfa. Wcześniej wojska szwedzkie zajęły miasto Gniew wraz z zamkiem. Po stronie polskiej w walkach wzięło udział 11-12 tys. żołnierzy, w tym 6 700 tys. zaciężnych. Do pierwszego starcia doszło 22 września; walki trwały do początku października, kiedy to Zygmunt III Waza zrezygnował z dalszych prób zdobycia Gniewu i wycofał się w kierunku Pelplina. Straty po stronie polskiej były nieporównywalnie większe niż po stronie przeciwnika. Dalsze działania zbrojne na Pomorzu (w tym na lewym brzegu Wisły) prowadził w listopadzie 1626 r. hetman Stanisław Koniecpolski (który przejął wtedy naczelne dowództwo). Tym razem udało się Polakom zdobyć Gniew, do czego doszło w lipcu następnego roku. Latem 1629 r. Szwedzi pod dowództwem gen. Wrangla podjęli nieudaną próbę zdobycia Gniewu; tym razem miasta i zamku broniło wojsko dowodzone przez Stefana Czarnieckiego i Mikołaja Moczarskiego. W latach 1667-99 starostwo należało do rodziny Sobieskich, która często bywała wtedy w Gniewie. Z inicjatywy króla Jana III Sobieskiego w 1669 r. wzniesiono na podzamczu barokowy pałac dla jego małżonki, Marii Kazimiery (zwany obecnie Pałacem Marysieńki) przebudowany następnie w czasach pruskich. Uległ potem zniszczeniu z powodu obsunięcia się skarpy; odbudowany w stylu neogotyckim służy obecnie jako hotel. W XVIII w. godność starosty gniewskiego sprawował Stanisław Leszczyński. W 1772 r. Gniew (wraz z terenem całych Prus Królewskich) znalazł się w granicach Prus. Nieistniejący kościół ewangelicki przy obecnym pl. Grunwaldzkim W czasie wojen napoleońskich Gniew leżał na trasie wojsk francusko-polskich zmierzających w kierunku Gdańska. 13 I 1807 r. oddział gen. Jakuba Komierowskiego w drodze do Gniewu (w pobliżu miejscowości Ostrowite) stoczył zwycięską potyczkę z kawalerzystami ze stacjonującego w Gniewie pułku dragonów (dowodzonego przez płk. Schaffera). 26 stycznia tegoż roku miasto to zajął płk. Dominik Dziewanowski. Po jego odejściu do Tczewa stacjonował tu jeden z batalionów kawalerii narodowej. 28 stycznia przybył do Gniewu gen. Henryk Dąbrowski. Miasto to stanowiło podstawę wyjściową (obok Starogardu i Skarszew) dla działań dywizji gen. Dąbrowskiego przeciwko Prusakom trzymającym Tczew. Po krwawych walkach o Tczew, w Gniewie urządzono lazaret, w którym przebywało 300 rannych. Gniew stanowił bazę podczas etapów walczącej o Gdańsk dywizji polskiej. Po zdobyciu Gdańska, odpoczywali tu polscy żołnierze. Po zawarciu pokoju w Tylży, na mocy którego zostało utworzone Księstwo Warszawskie (w obrębie którego Gniew się nie znalazł), w okolicy Gniewu stacjonowało ok. 12-tysięczne wojsko francuskie strzegące ważnych dla planów strategicznych Napoleona, przepraw na dolnej Wiśle. W czasie przynależności Pomorza do Niemiec zamek gniewski przebudowany został na koszary, potem na więzienie, a w dalszej kolejności zaadaptowany na magazyn zbożowy. Cenne wyposażenie zamku zostało wywiezione do Berlina. Przy gniewskim rynku wzniesiono kościół ewangelicki wg projektu znanego architekta, Karla Friedricha Schinkla (wyburzony po II wojnie światowej). Pewien krótkotrwały rozwój miasta nastąpił po wybudowaniu w latach 1824-30 bitej drogi z prowadzącej z Królewca – przez Tczew, Gniew, Bydgoszcz – do Berlina. A także po otwarciu w drugiej poł. XIX w. w Gniewie kilku zakładów przemysłowych. Zamieszkiwało wtedy w tym mieście ok. czterech tys. osób, w większości Polaków. W 1902 r. wybudowano linię kolejową ze stacji Morzeszczyn do Gniewu, która łączyła z linią kolejową Bydgoszcz – Gdańsk nie tylko miasto Gniew, ale również kolej wąskotorową docierającą do Gniewu. W 1911 r. wybudowano drugi tor na odcinku: Laskowice Pomorskie – Tczew. W 1989 r. zawieszono ruch pasażerski na linii Morzeszczyn – Gniew, a w 1992 r. linię zamknięto także dla ruchu towarowego. Dworzec kolejowy w Gniewie, lata 1900-1910. Stacja obecnie nie istnieje. Po pierwszej wojnie światowej Gniew znalazł się w granicach II RP i do 1932 r. był siedzibą starosty powiatowego; w 1932 r. dawny powiat gniewski włączono do powiatu tczewskiego. II wojna światowa spowodowała silne zubożenie miasta, z którego przez długi czas nie mogło się podźwignąć. W czasie wojny władze niemieckie zorganizowały w budynku dawnego zamku obóz dla wysiedlanej ludności polskiej z Tczewa i okolic. W okresie powojennym wybudowano w Gniewie różne zakłady przemysłowe, w tym betoniarnię, cegielnię, Przedsiębiorstwo Budownictwa Terenowego, mleczarnię itp. Otwarto tu też Zakłady Podzespołów Radiowych T 20, kooperujące z zakładami radiowymi i telewizyjnymi. A także Zakłady Mechanizmów Okrętowych „Fama” (później Rolls-Royce Poland, dziś Konsberg Maritime CM Sp. z o. o. – producent urządzeń dla przemysłu lądowego, morskiego oraz górnictwa). Poprawiło to sytuację gospodarczą miasta. Obecnie działa w Gniewie fabryka keramzytu Saint-Gobain Construction Products Polska oraz WEBER Zakład Produkcyjny Gniew. Zamek w Gniewie Zamek gniewski został odbudowany dopiero współcześnie; począwszy od pożaru w 1921 r. popadał w coraz większą ruinę. Dawny krzyżacki zamek jest obecnie siedzibą bractwa rycerskiego, które – do momentu wybuchu pandemii – w sezonie turystycznym organizowało turnieje: konne (np. Międzynarodowy Turniej Rycerski Króla Jana III Sobieskiego), piesze, łucznicze, kusznicze, a także pokazy rycerskich tańców oraz biesiady rycerskie przy tradycyjnym średniowiecznym jadle. Odbywały się także widowiska będące inscenizacjami oblężenia zamku lub napadu wojsk krzyżackich na uśpioną wioskę słowiańską. Miejmy nadzieję, że trudna sytuacja epidemiczna z czasem ulegnie poprawie i zamek gniewski znów zaczną odwiedzać licznie turyści, którzy będą mogli uczestniczyć w interesujących wydarzeniach kulturalnych. Maria Sadurska
Całą trasę podzieliłem na etapy. Dzięki temu miałem zajęcie na całe wakacje. Na wiosnę wykorzystywałem długie weekendy, w lecie również przedłużone weekendy lub fragmenty urlopu. Niektóre odcinki trasy płynąłem osobiście. Inne odcinki pokonywała moja rodzina. W ten sposób łódka została dobrze wykorzystana i nie stała bezczynnie tygodniami. ETAP I Wisła: Warszawa – Płock Start: Port Czerniakowski, Warszawa (506,7 km) – Zakończenie rejsu: Płock, Klub Morka – Dane: Około 120 km, około 25 l paliwa, średnia prędkość około 10 km/h Stan wody: górna niska w Warszawie (około 160 cm ) Jednostka: spacerowa, płaskodenna łódź motorowa Onedin 650 + Yamaha high trust 25 km Załoga: Krzysztof, Julka Bartek l. 7, Agnieszka l. 16 Przy niskim stanie wody rejs wyglądał zupełnie inaczej niż dwa lata temu przy stanie wysokim – prawie alarmowym. Po prostu było znacznie trudniej. Oznaczenie nawigacyjne było rozstawione tylko na części trasy z Warszawy do Płocka. Niezależnie od oznakowania rzeki, trzeba było zachowywać cały czas czujność. Brak czujności skutkował natychmiast wejściem na mieliznę. Na szczęście był to “normalny” niski stan Wisły. Parę miesięcy później w sierpniu i wrześniu padły rekordy niskiego stanu w Warszawie (o ile dobrze pamiętam 42 cm). Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu płynęliśmy w tempie kajaków !!! Oczywiście moim celem nie było szybkie płynięcie. Trzymałem cały czas wolne obroty silnika. Na prostych odcinkach płynęliśmy zdecydowanie szybciej niż kajaki. Natomiast sumarycznie wychodziło na jedno. Starałem się utrzymywać prędkość około 14 km/h. Średnia prędkość ruchu całego odcinka z Warszawy do Płocka (czyli nie licząc postojów np. na obiad, nocleg, natomiast wliczając czas stracony na przemiałach) wyniosła około 10km/h. Przyczyna jest jedna: nawet łódką o zanurzeniu 35 cm, przy stanie niskim Wisły, trzeba cały czas szukać głębokiej wody tzn: trzymać się szlaku kluczyć razem z torem wodnym czasem zejść z mielizny i cofnąć się sporo pod prąd rzeki gdy woda jest płytka, płynąć bardzo powoli Spływ kajakiem jest łatwiejszy. Kajak prawie wszędzie przejdzie, a jeśli gdzieś nawet staniemy, to łatwo go przepchnąć dalej. Przez 2 dni rejsu poza odcinkiem Warszawskim (dobrze oznaczonym) czterokrotnie lądowaliśmy na mieliźnie. Szybko uczyłem się na błędach. Za pierwszym razem próbowałem pokonać mieliznę na siłę. Oczywiście taka próba jest zazwyczaj skazana na niepowodzenie i dodatkowo może się dla silnika źle skończyć. Tak właśnie było z próbą płynięcia dalej na pierwszej mieliźnie (lub bardziej fachowo w tym przypadku – to był przemiał), a następnie z próbą wypłynięcia na wstecznym – skończyło się utratą chłodzenia w silniku i … niczym więcej. Silnik dało się ku mojemu szczęściu bardzo łatwo naprawić. Drobny żiwrek zatkał kontrolny otworek wylotowy wody chłodzącej silnik. Zdjąłem gumowy wężyk z końcówki, końcówkę przepchałem drucikiem i… naprawione. Z łódką sprawa była też prosta. Trzeba wyskoczyć do wody. Poholować łódkę trochę pod prąd, na głębszą wodę (brodzenie w wodzie pod prąd rzeki jest stosunkowo bezpieczne), dopiero włączyć silnik i szukać innego przejścia. Pomimo że moja łódka waży 1500 kg, nie sprawiało to najmniejszej trudności. Tylko pierwszym razem miałem problemy, gdy trochę głębiej wpłynąłem na mieliznę. Myślę że decyzja o wyjściu do wody musi zostać podjęta dość szybko. Im dłużej marudzimy na mieliźnie tym trudniej wycofać łódkę. Generalnie nauczyłem się że “czytanie wody” to nie tylko obserwacja powierzchni rzeki, dostrzeganie płycizn, rozpoznawanie głównego nurtu. “Czytanie wody” to również rozumienie jak płynie woda i co najważniejsze PRZEWIDYWANIE jak ona może płynąć. Trzeba zawczasu wyczuć którędy może kierować się główny nurt rzeki i tam kierować łódkę. Czyli oprócz obserwacji powierzchni wody, zwracamy uwagę na wyspy, linię brzegową, szerokość rzeki w danym miejscu, budowle hydrologiczne… Następnie trzeba wyobrazić sobie rzekę jako bezwładną masę wody, która spływa w dół po równi pochyłej. A równia nie jest równią, tylko zbiorem przeszkód na tej równi, które kierują nurt rzeki w róże strony. Jeśli coś staje na przeszkodzie wody, to ona będzie w tym czymś drążyć. A więc przed przeszkodą może być głębiej (np. wklęsły brzeg rzeki, jedna ze stron wyspy. .. ) Trzeba dedukować patrząc na ukształtowanie terenu i .. w obecnych czasach na zdjęcia satelitarne google. Czytanie wody nie byłoby takie trudne, gdyby nie wiatr, fale, deszcz, wysoki stopień zanieczyszczenia wody… Gdyby nie powyższe czynniki myślę że każdy by widział z daleka przykosę, główny nurt, warkocze na głębokiej, szybko płynącej wodzie i tp Tak, locja na dzikiej rzece to jest prawdziwe wyzwanie. Jeszcze uwaga co do silnika. Mój silnik zaburtowy trzymałem zawsze w pozycji odblokowanej. Czyli mogłem płynąć do przodu, ale przy próbie wrzucenia biegu wstecznego, silnik podniósłby się do góry i nie mógłbym np szybko wycofać się przed przeszkodą. Odniosłem z tego kilka razy korzyść podczas uderzeń o schowane pod wodą przeszkody. Raz była to schowana tuż pod wodą ostroga kamienna, innym razem pień drzewa, a trzecim razem nie wiem co. Łódka przechodziła, natomiast uderzałem silnikiem. Silnik podnosił się (stopa silnika odchylała się ) przy uderzeniu i silnik nie odnosił większego uszczerbku. Należy pamiętać też że płynąłem powoli i na niskich obrotach. GALERIA – aby włączyć tryb galerii należy kliknąć na fotkę. Warszawa remont bulwarów Warszawa remont bulwarów Płynęliśmy w tempie kajaków. No może odrobinę szybciej. Bugonarew wpada do Wisły Czerwińsk – ryneczek Czerwińsk – klasztor Panorama Czerwińska z Wisły Okolice Czerwińska Okolice Czerwińska Gdzieś za Włocławkiem Prace bosmańskie Płock Morze Włocławskie z Płocka. Kub Morka- pozdrawiam życzliwych żeglarzy z Płocka Płock – katedra. Groby królewskie ETAP II Wisła: Płock – Grudziądz Załoga: Krzysztof, Julka Bartek l. 7, Staś l. 15 Termin: – Na Zalewie Włocławskim wiało stosunkowo mocno pierwszego dnia rejsu. (Zdecydowaliśmy się na opuszczenie wieczorem klubu Morka, gdyż w pobliżu szykowały się 2 dyskoteki). Fala na szczęście nie była duża i daliśmy radę dopłynąć do Klubu Petrochemii. Tam spokojny nocleg i dalej w drogę. Śluzę na zaporze we Włocławku trzeba było objechać wkoło lądem – ze względu na jej remont. Pomocny okazał się właściciel przystani w Dobiegniewie. Ze względu na stosunkowo wysoką wodę, rejs przebiegał bez żadnych przeszkód. A po drodze ile ciekawych miast!!! Tym razem zajrzeliśmy do: Nowiutkiej, zadaszonej mariny we Włocławku. Wygląda imponująco. Dużo spacerowiczów. Gorzej z możliwością zjedzenia czegoś prawdziwie obiadowego. Bobrowniki – ruiny zamku. I historia bitwy naszej Flotylli Wiślanej (flotylla to chyba zbyt dużo powiedziane) z wojskami sowieckimi w 1920r. Sami doczytajcie co się działo:) Warto wiedzieć jak nasi bronili przeprawy przez Wisłę. Nieszawa – piękny prom bocznokołowy Toruń – przystań AZS jest odnowiona. Woda i prąd na kei. Trochę dalej przy Bulwarze Filadelfijskim na barce na Wiśle bardzo smaczna pizza. Chełmno – polskie Carcasone. Prawie nie tknięte średniowieczne miasto!!! Coś zachwycającego!!! Ale jakim cudem to się ostało przed sowietami i szwedami?! Niemcy również wyjątkowo nie zniszczyli – gdyż oni zakładali tu uniwersytet. Zamek z krzywą wieżą w Świeciu. Można dopłynąć pod same mury rzeką Wdą!!! Na tym odcinku była ona kiedyś uregulowana. Po drodze można podziwiać wrak ogromnej barki rzecznej. Jak ona tu wpłynęła?! Piękny Grudziądz. Szczególnie wspaniale prezentują się spichlerze od strony wody. No i oczywiście nowiutka marina. Bardzo ładna. Nawet z pokojami gościnnymi. Ale w związku z tym że marina ładna, to ceny brzydkie. Galeria – aby włączyć tryb galerii należy kliknąć na fotkę. Włocławek – nowa marina za Włocławkiem – Gąbinek Tuż za Włocławkiem wyspy- Gąbinek Zamek w Bobrownikach – ruiny. Tym razem Szwedzi zniszczyli Nieszawa Toruń przed Bydgoszczą przed Bydgoszczą Chełmno Chełmno Chełmno Chełmno Chełmno Chełmno Chełmno Chełmno – założyciel uniwersytetu Wda – da się wpłynąć Wda – ktoś zapomniał o barce. Skąd taka ogromna barka na tak małej rzeczce?! Zamek w Świeciu – krzywa wieża. Nie trzeba do Włoch jechać :) Etap III Wisła: Grudziądz – Biała Góra Termin: Dystans: 55 km, czas- niecałe 5h, średnia prędkość około 11km/h Załoga: Krzysztof, Lech Na wodowskazie w Grudziądzu 205 cm (górna niska) Przy tym stanie wody dało się w zasadzie płynąć prawie cały czas wzdłuż jednego brzegu. Nie słuchałem się oznaczenia brzegowego. (oznaczenie brzegowe, w miejsce dotychczasowych boi, pojawiło się, o ile dobrze pamiętam, jeszcze podczas uprzedniego etapu gdzieś za Bydgoszczą). Ale po 2 godzinach rejsu wpłynąłem na taką mieliznę, że musiałem się dobre 400 m cofać w górę rzeki, aby wydostać się na głębsza wodę. Może by dało się jakoś przejść na wprost, ale nauczony doświadczeniem nie próbowałem na siłę i za wszelką cenę szukać przejścia. Wypłynąłem za inną łódka z Grudziądza, która wiernie trzymała się wytyczonego szlaku żeglownego, i dogoniłem ją skracając drogę. Jednak potem na mieliźnie dużo czasu straciłem. Wyszło więc na jedno. Myślę że na niskiej wodzie stanowczo trzeba trzymać się wytyczonego szlaku. Na średniej pewnie opłacało by się jednak skracać drogę i nie przechodzić bez przerwy z jednego brzegu do drugiego. Oczywiście płynięcie środkiem Wisły na tym odcinku jest wykluczone. Środek rzeki jest tam konsekwentnie najpłytszy. Piszę to wszystko z perspektywy łodzi spacerowej, o wadze 1500kg , 35 cm zanurzenia+silnik. Ciężko ją potem wypychać pod prąd. Ponieważ zależało nam na czasie, nic po drodze nie zwiedzaliśmy. A więc Nowe, Gniew i Kwidzyn muszą znowu poczekać do następnego spływu. Poprzestaliśmy na podziwianiu rzeki, krajobrazu i… filarów pozostałych po moście w Opaleniach. Historia tego mostu jest nieźle pokręcona, tak jak i losy Polski kształtowane przez sąsiadujące mocarstwa. Most wybudowali Niemcy przed I wojną światową. W trakcie I wojny zyskał wiele na znaczeniu. Miał służyć do szybkiego przerzutu wojsk. Po 1 wojnie most został przecięty granicą polsko-niemiecką. Po paru latach most całkowicie znalazł się w granicach Polski. Ponieważ dla Polski był całkowicie niepotrzebny (a wręcz stanowił zagrożenie) zdemontowano go. Służy do dziś w Toruniu i w Koninie. Oba mosty noszą imię marszałka Piłsudskiego. W czasie II wojny Niemcy odbudowali most jako drewniany. Znów nie nacieszyli się nim zbyt długo. Po wojnie most ponownie zyskał na znaczeniu militarnym. Miał służyć do szybkiego przerzutu wojsk. Oczywiście tym razem sowieckich na zachód. ETAP IV Biała Góra – Elbląg ( Załoga: Lech, Janina, Asia Nie płynąłem. Nie będę więc szczegółowo opisywać. Zajęło to jeden dzień. Trochę za szybko! Trzeba mieć czas na rozkoszowanie się tak ciekawą i piękną okolicą (np. Malbork). Na tym odcinku znajduje się około 5 śluz. Są one czynne w sezonie w zasadzie do wieczora. Co ciekawe poziom wody na Nogacie był wyższy niż na Wiśle. No cóż – rekordowa susza w Polsce. Oby jak najmniej takich rekordów. Nogat w przeciwieństwie do Wisły był całkowicie żeglowny i trzymał odpowiednią głębokość tranzytową. ETAP V Elbląg – Kanał Elbląski – Ostróda Załoga: Lech, Janina ETAP VI Ostróda – Jeziorak Załoga: Lech, Janina ETAP VII Jeziorak – Elbląg Załoga: Krzysztof, Julka, Bartek, Zosia Termin: W Iławie jest stacja benzynowa dla wodniaków. Nie zdążyliśmy zatankować, ponieważ zapadał już wieczór. Trzeba było jechać samochodem do pobliskiej stacji benzynowej. Jeziorak jest przepiękny. Trochę nam przeszkadzali łysi w dużych motorówkach lub na skuterach. No ale trudno. Tacy też coś muszą robić… Na Jezioraku spędziliśmy dwie noce. Przy różnych wyspach. Bardzo przyjemnie. Tym bardziej że były – jak to tego lata – upały, więc i woda ciepła. Następnie skierowaliśmy się do Kanału Iławskiego. Tam już tak przyjemnie nie było. Zaraz przy Jezioraku był on strasznie zarośnięty. Bałem się że tak będzie wyglądała cała podróż do Miłomłyna. Wodorosty ciągle owijały się wokół śruby. Ale po około 200 m wypłynęliśmy z tego bagna. Dalej takich przeszkód nie było. Kanał był dość płytki – nawet on był dotknięty przez straszliwą suszę tego lata. Widać było po brzegach, że brakuje około 40 cm wody do stanu zwykłego. Po około 2-3 godzinach dopłynęliśmy do Miłomłyna. Skrzyżowanie dróg wodnych dobrze oznakowane. W Miłomłynie można zjeść tuż przy kei. Zakupy we wszelkich sklepach też możliwe i wygodne. Z Miłomłyna skierowaliśmy się Kanałem Elbląskim w kierunku pochylni i Elbląga. Kanał jest otoczony dziką, piekną przyrodą. Okresowo roztaczają się też piękne widoki. Szczególnie piękne jest Jezioro Ruda Woda. Pochylnie – to prawdziwy cud techniki. Działają bez prądu lub nawet urządzeń parowych. Na ogromne wózki kolejowe, napływają nawet statki żeglugi Elbląskiej. Zwykłe motorówki kabinowe- mieszczą się nawet trzy na jednym wózku. Zapłacić można od razu za wszystkie pochylnie. Czas potrzebny na pokonanie wszystkich pochylni to około 3 godziny (nie musieliśmy czekać w kolejce do żadnej pochylni). Do obsługi potrzebne są raczej dwie osoby, aczkolwiek jedna sprawna osoba też da sobie radę. Jedna osoba pozostaje na łódce, druga stoi na pomoście i luzuje lub wybiera liny, gdy łódka osiada na dnie wagonika (lub podnosi się z wagonika). Liny powinny być dwie (przód i tył) i powinny mieć kilka metrów długości. Pomimo katastrofalnej suszy i rekordów niskiego stanu wód w Polsce, kanał Elbląski był całkowicie spławny dla jednostek turystycznych. Natomiast statki żeglugi Elbląskiej, startując z Elbląga, przepływały przez wszystkie pochylnie i zaraz zawracały, nie kierując się dalej do Ostródy. Przed Elblągiem rozciąga się Jezioro Drużno. Mocno zarośnięte. Raj dla wszelkiego ptactwa wodnego. Szlak żeglowny przez jezioro pozostaje na szczęście oczyszczony z roślin wodnych. Na dogodny nocleg na tym jeziorze raczej nie ma co liczyć. Podróż zakończyliśmy w Elblągu. Warto wiedzieć że w Jacht Klubie w Elblągu jest dźwig do wyciągania jachtów, natomiast brak slipu. W harcerskim klubie Bryza jest zwykły slip, natomiast nie ma dźwigu. Bardziej wtajemniczeni cumują w mniejszych klubach np. Fala, gdzie ceny są korzystniejsze. Pomiędzy miejskimi mostami w centrum Elbląga, trochę po zachodniej stronie toru wodnego, tuż pod powierzchnią wody jest jakaś stalowa konstrukcja. Co skutkowało nadłamaniem łopatki śruby… (wyjątkowo silnik był w pozycji zablokowanej, ze względu na lepszą manewrowość w okolicach mostów). Ten fakt utwierdził mnie w przekonaniu, że jednak po naszych rzekach i kanałach zdecydowanie lepiej pływać z silnikiem niezablokowanym (możliwość odchylenia silnika przy uderzeniu w przeszkodę). Galeria – Jeziorak – aby włączyć tryb galerii należy kliknąć na fotkę. Jeziorak… …jest piekny Żaglówki też piękne Przy wyspie Gierczak Duży. Blue Angel najpiękniejsza Galeria Kanał Elbląski – aby włączyć tryb galerii należy kliknąć na fotkę Jezioro Ruda Woda Jezioro Ruda Woda Kanał Elbląski Jezioro Druźno Galeria z pochylni. Zdjęcia nie oddadzą tego co widać w naturze. Wszystko napędzane wodą. Bez elektryczności, węgla lub innych paliw. Na wózku mieszczą się trzy łodzie. Dwie oosoby do obsługi są przydatne Maszynownia Maszynownia wewnątrz Liny przenoszące napęd z maszynowni Pochylnia Całuny ETAP VII Elbląg – Sztutowo (2 km do Bałtyku!) – Elbląg (Kanał Jagielloński – Nogat – Szkarpawa – Wisła Królewiecka) Załoga: Lech, Janina Czas rejsu w jedną stronę – około 5 godzin. Podsumowanie wszystkich etapów rejsu Coś wspaniałego. Dla całej rodziny. Od najmłodszych, do najstarszych. Spływ Wisłą, rejsy przez Żuławy lub przez Pojezierze Iławskie to podróże nie tylko w przestrzeni (i to pięknej przestrzeni) ale i podróże w czasie. To poznawanie najróżnorodniejszej przyrody, krajobrazów, wysublimowanych zabytków myśli hydrotechnicznej, wspaniałych zabytków architektury, hiistorii naszej Polski… Drogi Czytelniku. Nie zastanawiaj się zbyt długo. Nie czyń zbyt dużych przygotowań. Po prostu płyń. Czymkolwiek. Kajakiem, pontonem, żaglówką… Skoro mi się to udało, to Tobie na pewno… A co za rok? Może Wielka Pętla Wielkopolski? :) Do zobaczenia na śródlądziu! Krzysztof Cieślik
Legenda o założeniu miasta O początku miasta istnieje następująca legenda: "Było to za panowania potężnego księcia pomorskiego, Świętopełka. Zamek jego wznosił się tam, gdzie dziś znajduje się Zakład Psychiatryczny. Wówczas do Polski zostali wprowadzeni Krzyżacy, którzy osiedlili się w sąsiednim Chełmnie. Świętopełk przez całe życie prowadził z nimi walki. Legendę tę podajemy według książki "O początku miasta Świecia, lecz wprzód i o Kaszubach i Pomorzu, gdyż Świecie do Kaszub należało, a na Pomorzu leżało". Rzecz ciekawa a dla ludu podana przez Sierp. Polaczka Toruń. Drukiem Augusta Sznejdera 1852. "Płynie Świętopełk wodą od Nakła ku Czartowicom, a za nim kilkadziesiąt łodzi z rycerstwem i ludem pomorskim. A właśnie to Wisła przybrała i była bystrzejsza niż zwykle. Wtem, kiedy już wojsko pomorskie i pod księciem pomorskim było blisko Chełmna, zatrzymało się nagle. Świętopełk bowiem chciał skrycie pojechać, a Krzyżacy stali w Chełmnie załogą i łatwo by go z murów spostrzegli. Czekały więc łodzie pomorskie, aż się ściemniło. Lecz kiedy w nocy już do Czarnej Wody dopłynęli, porwało je straszliwie, i zakręciły się dokoła, i więcej niż połowa na miejscu zatonęła. Nawet sam Świętopełk o mało życia nie stracił. A świeca go tylko od zguby zachowała. Gdzie bowiem Czarna Woda do Wisły wpada, stała chatka nawróconego grzesznika. Słyszał on wiele, jak wielkie się nieszczęścia na Wiśle w owym miejscu zdarzyły. Aby więc Boga tym prędzej przebłagać i tym bardziej złe dobrym nagrodzić, udał się tam na pokutę i tonących ratował, a wyratowanym, czym mógł, to służył. A właśnie owego wieczora odmawiał modlitwy nad konającym. Wyciągnął on tego nieszczęśliwego z odmętów; lecz że za długo się męczył w topielach, nie mógł mu zdrowia przywrócić pustelnik. Wtem słyszy naraz łoskot i krzyki na Wiśle. Ale nie chcąc bez potrzeby opuścić człowieka, co się z tym światem rozstawał, pobiegł tylko do okienka z gromnicą, aby zobaczyć, co to ów krzyk znaczy. A ledwie mógł wierzyć, żeby się kto przy wezbranej wodzie jeszcze o tak późnej porze mógł tamtędy odważyć. Lecz mimo woli stał się wybawcą księcia. Przy blasku bowiem świecy od konania spostrzegł jeden z rycerzy pomorskich swego pana już w wodzie. Uchwycił go więc silnie za wyciągniętą rękę i trzymał przy łodzi. Wtem mu też inni na pomoc przyskoczyli, i Świętopełk był ocalony. Przecie się już i tak łódź przewracała. Lecz w tejże chwili rozemknęły się chmury na niebie i zajaśniał księżyc na nowiu, odbijając się w nurtach rzeki Wisły. Tu już widzieli rycerze Świętopełka, gdzie woda najbardziej rwała, i szczęśliwie stanęli na brzegu, gdzie właśnie pustelnik swą łódź odwiązywał. A odetchnąwszy książę pomorski zarazem po ciężkiej swojej kąpieli, przyrzekł nie tylko zamek, ale i miasto nad Czarną Wodą budować. A ten zamek miał być i na to, aby się na jego wieży dniem i nocą wielki ogień palił. A miał się palić we dnie niejako, jak ogromna lampa na podziękowanie i na chwałę Bogu, w nocy zaś, aby nieszczęśliwi tym prędzej mogli ujść śmierci. "Prócz tego", rzekł Świętopełk "może ten ogień posłużyć na to, że jak zostanie zgaszony, to będzie znakiem, iż się znów Krzyżacy lub inni nieprzyjaciele na moje Czartowice skradają". A że się szczególnie świeca do uratowania Świętopełka przyczyniła i że się z wieży zamkowej wśród nocy ciągle świecić miało, więc zamek wraz z miastem Świeciem nazwane zostały. I herb Świecia od świecy jest wzięty. Kto nie wierzy, niechże się z pieczęci miejskiej przekona! A jest na tej pieczęci i księżyc na nowiu. Co on znaczy, już łatwo odgadnąć". Legenda ta opiera się częściowo na prawdzie, częściowo jest mylna. Przede wszystkim głównym bohaterem jest Świętopełk, który był historycznym księciem Świecia, panującym od 24 kwietnia 1229 do 11 stycznia 1266 roku. Sława i czyny Świętopełka wielkie wyrwały wrażenie na umysłach mieszkańców, że go wprowadzono do legendy. Prawdą jest również, że pierwotnie Świętopełk posiadał zamek na wzgórzu, na którym stoi Krajowy Zakład Psychiatryczny. Prawdą jest, że Świętopełk w celu obrony od Krzyżaków, mieszkających w Chełmnie, wzniósł nowy zamek na Ostrowiu przy ujściu Czarnej Wody do Wisły. Najwyższe miejsce w Ostrowa obwarował usypanymi wałami i mocnym częstokołem i ubezpieczył zewsząd przekopami i wodami. Była to twierdza bardzo warowna, głównie dla swego położenia, prawie zupełnie niedostępna, gdyż tylko most ruchomy łączył ją z miastem Świeciem. Nieprawdą zaś jest, że miasto Świecie założył Świętopełk, gdyż miasto i gród ten istniał już od czasów prasłowiańskich. Nazwa Świecia pochodzi od pierwiastka świeca i prawdopodobnie oznaczała miasto mające świecące mury, leżące na jasnej polanie lub na wieży której płonęło ognisko. O Świeciu wspomina się po raz pierwszy w dokumentach w roku 1198 z okazji darowizny na rzecz Zakonu Joanitów grodu Starogardu z posiadłościami okolicznymi i ziemią koło Skarszew przez księcia świeckiego Grzymisława. Przyjęcie chrześcijaństwa przez Polskę przesądziło przynależność księstwa świeckiego do państwa polskiego. Chrześcijaństwo zaprowadzono tutaj w krótkim czasie po nawróceniu Polski, gdyż św. Wojciech w 997 roku nie mógł przez pogański kraj do dalszego kraju pogańskiego Prusaków kroczyć. Panowanie Książąt Pomorskich Bolesław Chrobry, stworzywszy wielkie państwo polskie od Karpat aż po Bałtyk, podzielił je jednolicie na kasztelanie. Kasztelania świecka obejmowała dzisiejsze parafie: Świecie, Jeżewo i Gruczno. W roku 1148 ziemia świecka weszła w skład nowoutworzonego biskupstwa włocławskiego. Po śmierci Bolesława Chrobrego Pomorzanie zwolnili się z rządów polskich i wrócili do pogaństwa. Bolesław Krzywousty często wyprawiał się na Pomorze i w kronice Galla jest wzmianka o obleganiu Drzycimia niedaleko Wdy. W roku 1198 cały kraj pomorski między Wisłą a Brdą, Łabą i Bałtykiem miał dwie siedziby książęce: Gdańsk i Świecie. W Świeciu rządził od roku 1198 do 1207 książę Grzymisław. Państwo Grzymisława sięgało od Brdy aż do Tczewa. W północnej części księstwa świeckiego leżała ziemia gniewska i starogardzka z Zaborami pod Czerskiem i Wielem, na południe zaś i zachód ogromne bory, pełne jezior, moczarów i strug, resztki których stanowią dzisiaj Bory Tucholskie. Po nim rządził Mestwin I Książe gdański, jako pan całego wschodniego Pomorza. Nie zdołał on obronić kraju od napadu duńskiego, tak że w roku 1212 stał się lennikiem Danii. Umarł w roku 1220. Po Mestwinie pozostała ciekawa pamiątka. Mianowicie ks. Kujot głosi, że w pobliżu kościoła pobernardyńskiego, gdzie stał gród książęcy, znaleziono tłok pieczęciowy Mestwina (Mściwoja) srebrny, owalny. W tłoku napis: SIGIL MISTIVI, pieczęć Mściwoja cz. Mestwina. Mestwin zostawił czterech synów i kilka córek. Z tych Jadwiga wyszła za Władysława Odonicza, księcia Wielkopolski i stała się matką Przemysława i Bolesława. Z synów Mestwina Świętopełk, jako najstarszy, dostał Gdańsk i zwierzchnictwo nad młodszymi braćmi. Jeden z synów Mestwina, imieniem Warcisław, był księciem świeckim. Uszczuplił on księstwo swe o ziemię gniewską, którą darował klasztorowi w Oliwie. Umarł w roku 1229. Po nim panował Świętopełk, władca Świecia, książę dolnej Wisły, mający po obu stronach rzeki swoje grody, jak Wyszogród i Świecie, Sartowice i Nowe. Świętopełk z początku uważał zwierzchnictwo polskie nad Pomorzem, lecz już około roku 1223 wyzwolił się od Polski i jeszcze zdobył kraj koło Chojnic i Człuchowa. Za czasów Świętopełka w roku 1228 Konrad, książę mazowiecki, sprowadza do Polski Krzyżaków do walki z dzikimi Prusakami i nadaje im ziemię chełmińską na osiedlenie się i użytkowanie. Do nowych posiadłości zjechał w roku 1233 mistrz, Hermann von Salza, który nadał przywileje miastu Chełmnu i Toruniowi. Świętopełk wówczas musiał stoczyć pod Świeciem wielką bitwę z Krzyżakami, która skończyła się dla niego klęską. Na skutek tej klęski był on zmuszony oddać Krzyżakom w charakterze zakładników starszego syna Mściwoja oraz wojewodów Gniewosza i Wojciecha. Świętopełk początkowo pomagał Krzyżakom w ich wyprawach przeciwko Prusakom, później jednak podniecał powstania pruskie przeciwko Krzyżakom. W tych walkach Świętopełk był zupełnie odosobniony, gdyż książęta polscy, pomni jego napadów na Kujawy, zajęcia Nakła i zniszczenia Inowrocławia, nie chcieli mu pomagać. W roku 1242 Świętopełk otwarcie stanął po stronie Prusaków w wielkim ich powstaniu przeciw Krzyżakom. Książęta polscy stanęli po stronie Krzyżaków. W roku 1246 następuje nowy napad Świętopełka na Kujawy. W roku 1248 musiał Świętopełk zawrzeć z Krzyżakami pokój, a Wisła stała się granicą jego posiadłości. Po utracie Sartowic Świętopełk przeniósł punkt obrony swego księstwa do Świecia; w kącie między Wisłą a Wdą wybudował gród obronny i zamek, prawie naprzeciw Chełmna, siedziby Krzyżaków. Umarł Świętopełk w 1266 roku i pochowany został w klasztorze Cystersów w Oliwie. Jeszcze za życia Świętopełk rządy objął w Świeciu Mestwin II syn jego najstarszy, ostatni książę panujący w Świeciu. Dnia 15 lutego 1282 Mestwin II (Mściwoj) zapisał w Kępnie ziemię Pomorską Przemysławowi księciu Wielkopolskiemu. Darowiznę i zapis ujął w następującą formę: "My, Mściwoj, z Opatrzności Bożej - ks. Pomorski, obwieszczamy teraźniejszym i przyszłym, że nie zniewoleni przemocą ani strachem, lecz własnym i dobrowolnym natchnieniem, za siebie i za swoich następców dziedzicowi - ukochanemu synaczkowi naszemu, Ks. Przemysławowi, z Bożej łaski księciu polskiemu, dajemy, odstępujemy i przekazujemy tytułem prawdziwej i czystej darowizny za życia - całe nasze księstwo pomorskie z wszystkimi miastami, twierdzami, wsiami, wasalami i kościołami, własnością i panowaniem, z posiadłościami uprawnymi. Umowa ta została potwierdzona przez dygnitarzy pomorskich, a rycerstwo pomorskie złożyło hołd Przemysławowi. W twym samym roku Mestwin II zawarł ugodę z Krzyżakami i oddał im ziemię gniewską. Tym sposobem Zakon posiadł lewy brzeg Wisły i ulokował się w dwóch dogodnych zamkach: w Kwidzynie i Gniewie. Przemysław jeszcze za życia Mestwina II przybył do Świecia i nadał miastu przywileje. Ta działalność Przemysława nie podobała się Brandenburczykom, którzy od dawna czyhali na Pomorze. Wkrótce po koronacji Przemysława na króla polskiego (26 czerwca 1295 roku) przekupili Brandenburczycy wraz z rodem Zarębów i Nałęczów bandę, która zamordowała króla w Rogoźnie 6(8?) lutego 1296 roku, w dwa lata po śmierci Mestwina II (umarł 25 grudnia 1294 roku). Po śmierci Przemysława II księciem całego Pomorza został Władysław Łokietek, ks. kujawski, prawy jego następca. Zaraz po wyborze Łokietek wybrał się do Tczewa, Gdańska, Elbląga i innych miast. W czasie niepowodzeń Łokietka rządzili Pomorzem Wacław II (1300-1305) i Wacław III (1305-1306), królowie czescy. Później wrócił Łokietek, który w dzielnicach pomorskich naznaczał namiestnikami swoich synowców: Kazimierza w Tczewie i Przemysława w Świeciu. Podczas kłopotów i wojen Władysława Łokietka margrabiowie brandenburscy, Otto i Waldemar, wyruszyli na Pomorze i zdobywali miasto za miastem. Mieszczanie zwrócili się o pomoc do Władysława Łokietka. Jednak Łokietek, zajęty walkami na południu, nie mógł przybyć na pomoc. Wówczas miasta zwróciły się o pomoc do Krzyżaków. Krzyżacy skwapliwie wyruszyli na Pomorze. W krótkim czasie wyparli z miast pomorskich słabe załogi brandenburskie. Jednak po ustąpieniu Brandenburczyków Krzyżacy nie chcieli ustąpić. W listopadzie 1308 roku w czasie wielkiego odpustu na św. Dominika, który łączył się z jarmarkiem, urządzili w Gdańsku rzeź i wymordowali 10 000 ludności polskiej. Po zdobyciu Gdańska Krzyżacy zajęli Tczew, gdzie namiestnikiem był synowiec Władysława Łokietka, Kazimierz. Kazimierz z resztą rycerstwa opuścił gród i udał się do Świecia. Łokietek na wieść o gwałtach krzyżackich wyruszył na Pomorze, ale dotarł tylko do Świecia. Miasto to uzbroił dobrze. Krzyżacy przystąpili do oblężenia Świecia 25 lipca 1309 roku. Oblężenie trwało 10 tygodni, gdyż gród był silny i obronny. Gród leżał wówczas w tym miejscu, które teraz zajmują ruiny zamku pokrzyżackiego między Wisłą a Wdą. Tu rozegrały się ostatnie losy Pomorza, na półtora wieku. Kiedy oblężenie przewlekało się, Krzyżacy ustawili 4 machiny oblężnicze i wznieśli dwie szubienice, grożąc śmiercią Bogusławowi, komendantowi twierdzy i innym wodzom. Dopiero gdy z zamku zostały gruzy, oblężeni poddali się. Po zdobyciu Świecia w 1309 roku Krzyżacy byli już panami całego Pomorza. W tym samym roku Zakon Teutoński przeniósł swoją siedzibę z Wenecji do Malborka, który stał się stolicą Zakonu. Władysław Łokietek dążył daremnie do odebrania Pomorza. Koronacja Łokietka na króla polskiego w roku 1320 osłabiła stanowisko Zakonu, zaś proces, który toczył z Krzyżakami oderwał prawną podstawę zaboru Pomorza. Łokietek już wtedy szuka przymierza z Litwą. Rządy Krzyżackie Na miejscu zburzonego grodu Krzyżacy rozpoczęli budowę nowego (1335-1341). Pod rządami krzyżackimi Świecie stało się komturstwem. W obrębie komturstwa świeckiego leżały w roku 1415: miasto (1), dóbr rycerskich (49), włościańskich wsi czynszowych (33), wsi innych (2), młynów (6), folwarków zakonnych (4), wsi duchownych (10), wsi w obw. Jasiniec (2), zamki w Świeciu i Jasińcu (2). Na czele obwodu świeckiego, jako przedstawiciel władzy wojennej i cywilnej, stał komtur razem z konwentem, czyli zgromadzeniem 8 braci i 4 księży zakonnych, którzy wszyscy żyli na zamku według swej reguły zakonnej. Od roku 1317 - 1450 rządziło w zamku świeckim 24 komturów. Krzyżacy, którzy gwałtem zabrali ziemię świecką, dbali o obronność tej ziemi. W komturstwie świeckim były następujące miejsca obronne: zamek świecki, miasto Świecie, zasiek w Kosowie dla zabezpieczenia przewozu na Wiśle, szaniec przy Czarnej Wodzie (Wdzie), prawdopodobnie w Przechowie, zamek w Lipienkach, zamek w Sartowicach, warownia w Gródku, twierdza w Jasińcu. Związek komtura świeckiego z wielkim mistrzem podtrzymywały stałe sprawozdania. Do tego celu Krzyżacy zaprowadzili pocztę. Na każdym zamku komturskim stały w pogotowiu konie pocztowe dla posłańców z listami urzędowymi, które szły do najbliższej stacji. Ze Świecia szła droga na Gniew lub Starogard do Malborka i na Starogród, Bierzgłowo do Torunia. Gdy pożar zniszczył osadę miejską, leżącą na wzgórzu, ludność miasta Świecia, możliwie, że na życzenie władców krzyżackich, założyła nowe miasto tuż podle zamku. Stało się to około 1375 roku. Na wzgórzu pozostały jeszcze niektóre budowle, a mianowicie stodoły, więzienia, kościół Panny Marii itd. Położenie nowego miasta nad rzeką było dla handlu korzystne, jednak z powodu częstych powodzi niewygodne. Najwięcej Świecie rozwijało się w końcu XIV wieku. Z tych czasów pochodzą mury obronne miasta i kościół farny. Po bitwie pod Grunwaldem Świecie, które uniknęło oblężenia polskiego, musiało płacić nadzwyczajne podatki. Przed tą wielką wojną na polach pod Świeciem odbył się wielki przegląd wojsk krzyżackich. W roku 1440 w wigilię Wniebowstąpienia Pańskiego miasto nawiedził wielki pożar, który zniszczył prawie całe miasto. Miasto jeszcze więcej podupadło podczas wojny trzynastoletniej za czasów Kazimierza Jagiellończyka. W pierwszych zaraz tygodniach po rozpoczęciu kroków wojennych zamek został zdobyty przez związkowców, walczących po stronie polskiej. Niemiecki kondotier Zinnenberg usiłuje zdobyć Świecie, lecz po nadejściu odsieczy polskiej Krzyżacy muszą uchodzić. Wówczas to podczas napadu Krzyżaków miasto zostało całkowicie spalone po raz drugi. Ówczesne Świecie posiadało cztery bramy, rynek oraz ulice najznaczniejsze: Mostową, Chełmińską, Kościelną, Pańską i Blankową. Na rynku był ratusz. Domy były z drzew budowane, wąskie i długie, szczytami zwrócone do ulicy. Ostatecznie zamek jeszcze raz zajęty przez Krzyżaków musiał się poddać wojskom polskim w roku 1463 i Krzyżacy z niego musieli wyjść. Czasy Polskie Za polskich rządów przedrozbiorowych było Świecie siedzibą starostów niegrodowych, odbywały się tutaj sejmiki powiatowe, sądy grodzkie i ziemskie. W XVI wieku przez lat kilkadziesiąt starostami byli członkowie rodziny Konopackich (1508-1578),. W XVII wieku Zawackich (1632-1648) a w ostatnim stuleciu Niepodległej Polski Jabłonowskich (1667-1672). Kilkakrotnie starostwo było nadawane królowym, a w szczególności Konstancji Habsburskiej i Marii Ludwice (1646-1667). Po niej objął starostwo głośny ze swych zwycięstw hetman wielki koronny Stanisław Jabłonowski (1667-1687). Ostatnim starostą był Antoni Jabłonowski (1754-1772). Rząd pruski po rozbiorze Polski odebrał mu dobra, odmawiając jego prośbie kupienia ich na własność prywatną. W czasie pierwszej wojny szwedzkiej w roku 1629 obozował pod Świeciem oddział wojsk Wallensteina, za drugiej wojny szwedzkiej, w październiku 1665, generał szwedzki Horn pobił pod Świeciem wojska polskie, a podpaliwszy zamek i miasto zajął je na kilka lat. W roku 1710 bawił tu na przeglądzie wojsk saskich August II z carem Piotrem Wielkim. W roku 1769 obsadzili miasto Świecie Rosjanie, powołując się na konfederację toruńską, a ustąpili dopiero po rozbiorze Polski. Za czasów polskich rządy sprawował burmistrz z dwoma zastępcami i radnymi, poza tym był sąd miejski i deputacje mieszczan. Mieszczanie łączyli się w cechach. Stowarzyszenie piwowarów i strzelców otrzymało w roku 1659 od królowej Marii Ludwiki przywilej, potwierdzony w roku 1721 przez króla Augusta. W drugie święto Zielonych Świątek urządzali członkowie tego towarzystwa doroczną zabawę i strzelanie do celu na 150 kroków. Jak podaje ks. Kujot, ludność miasta prawie wszystka była polska. Rządy Pruskie W roku 1772 Świecie razem z Prusami Królewskimi wcielone do Prus i weszło w skład powiatu chojnickiego. W roku 1773 Świecie miało 1745 mieszkańców: 955 katolików, 720 ewangelików i 30 Żydów. Wskutek wojen, powodzi i zarazy miasto tak podupadło, że jeszcze w roku 1789 było wiele pustych placów. W listopadzie 1806 zaszła pod miastem bitwa francusko-pruska, a w styczniu 1807 zajęły Świecie legiony polskie pod Dąbrowskim. W XIX wieku odbyło miasto Świecie niezwykłą w tej dobie wędrówkę, porzucając swoje dotychczasowe miejsce na równinie przy ujściu Czarnej Wody (Wdy) do Wisły, a przenosząc się na wzgórze koło kościoła Bernardynów. Starania o te przenosiny zaczęto już w roku 1830. Przenosiny ukończono w roku 1881, a na miejscu dawnego miasta pozostał tylko kościół farny, ruiny zamku i resztki murów ochronnych. Za czasów zaborczych Polacy wytrwale walczyli o swoją narodowość, Nigdy nie ugięli się przed przemocą zaborcy. Prawie zawsze wybierali oni posłów Polaków do parlamentu pruskiego. Szczególnie w roku 1912 Polacy miasta Świecia bohatersko walczyli o swe uprawnienia z okazji wyborów do parlamentu pruskiego. Kandydatem polskim był Sass Jaworski, niemieckim zaś landrat Halem. Obie strony nie szczędziły wysiłków w agitacji na rzecz swych kandydatów. Nadszedł dzień decydujący, niedziela 25-go stycznia, dzień wyborów. Niemcy, by przechylić szalę zwycięstwa na swą stronę, sprowadzili z Gdańska kilkudziesięciu studentów. Do pomocy komitetowi polskiemu stawili się członkowie świeckich organizacji, jak "Sokoła", Tow. Przemysłowców, Młodzieży Handlowej. Późno wieczorem rozeszła się wieść, że kandydat polski przepadł. W nocy Niemcy, pełni radości ze swego rzekomego zwycięstwa, sprowadzili na rynek orkiestrę i na wyniesionych z kawiarni stołach wiwatowali i śpiewali. Oburzona do żywego ludność polska nie ścierpiała tego i rozpędziła ich. Poturbowano również niemieckie władze bezpieczeństwa; i wreszcie liczny pochód polski ruszył ulicami miasta aż do gmachu ówczesnego Landratsamtu (dzisiejszego gmachu Starostwa), gdzie potłuczono okna. Jak wielkie były rozmiary rozruchów świeckich, świadczy fakt, że szkody w potłuczonych szybach okiennych wynosiły 2000 marek w złocie. Wielu Polaków zostało aresztowanych i znalazło się na ławie oskarżonych. Skazano ich na karę więzienia, niewielu tylko uwolniono. Niemcy świeccy, czując przewagę polską, pojechali do Berlina z petycją, by w Świeciu wybudowano koszary i ustanowiono garnizon wojska dla obrony niemczyzny. I rzeczywiście przed wojną powstał w Świeciu cały kompleks budynków na koszary. W osiem lat później w dniu 25 stycznia 1920 roku wczesnym rankiem ostatnie oddziały niemieckie Grenzschutzu opuściły Świecie. W kilka godzin potem wkroczyły do miasta wśród bicia dzwonów pierwsze kolumny wojska polskiego witane radośnie przez ludność polską.
Zwiedzanie świata to ich sposób na życie - podróżnicy z całej Polski przyjechali do Świecia nad Wisłą, gdzie opowiadają o swoich wyprawach. Trwa tam Festiwal Podróżników „Piąty Ocean”. Podróżnicy polecają swoje ulubione miejsca - nie tylko w dalekim świecie! - W regionie, konkretnie w Bydgoszczy, warto odwiedzić Exploseum - zachęca Adrian ślesiński. - Jest to muzeum w dawnej, poniemieckiej fabryce materiałów wybuchowych. Cały kompleks miał kiedyś 23 km kwadratowe, więc ówcześnie był praktycznie wielkości całej Bydgoszczy. Do zwiedzania jest udostępniony możne 1% tego wszystkiego. Tam została bardzo fajnie wytyczona trasa z przewodnikiem. W Polsce były kiedyś dwie takie fabryki. - Ja polecam Czarcie Góry, które nie są bardzo znane bydgoszczanom. Gdy o nich opowiadamy, ludzie mogą pomyśleć, że to może góry, czyli południe, tymczasem to znacznie bliżej - chodzi o okolice Świecia - mówi Karolina Skowronek. - Widok z tych gór jest naprawdę piękny - Wda wpada do Wisły plus bardzo blisko jest zamek krzyżacki. Więcej w materiale Marcina Dolińskiego. W sobotę (20 listopada) trzeci i ostatni dzień festiwalu. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny.
blisko świecia wpada do wisły